I co z tym Kafką?
(Wspólny seans i wspólna rozmowa studentek i studentów ISIEŚW.)
Hanna Arendt w swoich rozważaniach o totalitaryzmie odwoływała się do Kafki jako proroka ‘banalności zła’. Mogliśmy się o tym przekonać, czytając wspólnie na zajęciach jedno z najbardziej znanych opowiadań tego praskiego pisarza piszącego po niemiecku, czyli „Kolonię karną” (1914). Agnieszka Holland w swoim filmie “Franz Kafka”, który udało nam się wspólnie obejrzeć, dokonała wizualizacji fragmentu tego opowiadania. W “Kolonii karnej” bezduszna maszyna, naszpikowana ostrymi iglicami, wypisuje wyrok na ciele skazańca. Pomimo że film Holland „naszpikowany” jest symbolami nie zawsze łatwo czytelnymi, w wypadku tej ekranizacji fragmentu „Kolonii karnej” nie mamy wątpliwości. Fanatyczny oficer ma na głowie czarny faszystowski kepi z luźno opadającym chwościkiem (wł. nappa) i hipotetycznie, kilka lat później, mógłby żwawo hasać w drużynie Mussoliniego.
Film zbudowany jest z wielu przenikających się poziomów narracyjnych, które razem tworzą złożony, wielowymiarowy portret Franza Kafki oraz świata, który go ukształtował. Najbardziej wyrazista płaszczyzna dotyczy samego Franza – ukazanego jako dziecko, dorosły mężczyzna oraz człowiek chory, zmagający się zarówno z własnym ciałem, jak i wewnętrzną kruchością. Równolegle rozwijają się wątki rodzinne: relacje z rodzicami – z dominującym, hałaśliwym ojcem oraz siostrami, zwłaszcza z najmłodszą Otlą. Istotny jest także wątek dotyczący kobiet obecnych w życiu pisarza – Felicji Bauer i Mileny Jesenskiej – ich emocjonalnej bliskości, ale i dystansu wpisanego w biografię Kafki.
Sekwencje biograficzne przeplatają się z paradokumentalnymi ujęciami „gadających głów”: przyjaciół – szczególnie Maxa Broda, wiejskiego lekarza i niewidomego organisty – a także siostry Otli. Wypowiadają oni swoje uwagi niczym odpowiedzi na wcześniej zadane, powtarzalne pytania z ankiety, tworząc swoistą mozaikę wspomnień. Postać Otli, ulubionej siostry Kafki, reżyserka wręcz “otula” idylliczną, niemal pastoralną scenerią: z tłem stodoły, soczystą zielenią łąk i obecnością domowych zwierząt. Ten sielankowy obraz pozostaje w bolesnym kontraście do późniejszych tragicznych losów Otli, która – podobnie jak pozostałe siostry – została zagazowana w obozie zagłady.
Kolejny wymiar filmu stanowi obraz ówczesnej wiedzy medycznej i praktyk cielesnych: od hartowania ciała, przez pierwsze próby leczenia gruźlicy i eksperymentalne operacje, aż po sceny z gabinetu wiejskiego dentysty, wyposażonego w archaiczny fotel i maszynę borującą. Te fragmenty przybliżają świat fizyczności, choroby i medycznej bezradności, który tak silnie przenikał życie Kafki.
Inna płaszczyzna odniesienia, która nie wszystkim przypadła do gustu, dotyczy postaci samego Kafki, poddanej współczesnej obróbce komercjalizacji.
Ale to nie koniec, jeżeli chodzi o polifonię różnych głosów i narracji. Dzieło Holland jest również swoistym „metakinem”, albowiem reżyserka prowadzi tu również dialog z twórczością innych reżyserów, przetwarzając ich filmowe motywy, a jednocześnie igra z własnym filmowym dorobkiem (autoironiczne nawiązanie do „Janosika. Prawdziwa historia”, 2009; obsadzenie w roli urzędniczki na poczcie Jaroslavy Pokornej, występującej w pierwszych etiudach filmowych Holland). Reżyserka sięga także po cytaty z kina czeskich kolegów: od estetyki Pavla Juráčka (jego obdrapanych ścian i klaustrofobicznych przestrzeni w filmie „Przypadek dla początkującego kata”, 1969) do „Palacza zwłok” Juraja Herza (1969). W nawiązaniu do arcydzieła Herza pojawia się motyw spadającego ciała Kafki, ukazywanego też w formie wielokrotnych fragmentacji i multiplikacji — za szybą, w odbiciach lub symbolicznie rozczłonkowanego, na przykład podczas przejazdów windą.W filmie pojawia się również wątek palenia dzieł pisarza, co można odczytać jako metaforyczne odniesienie do niszczenia rękopisów – zarówno przez Dorę Diamant, ostatnią partnerkę Kafki, jak i przez Gestapo, które skonfiskowało i unicestwiło ostatnią część jego zapisków.
Artystyczna pamięć o wybitnej czeskiej scenografce i reżyserce Ester Krumbachovej odżywa w filmowych scenach, które z niezwykłą przenikliwością podkreślają cechy ojca – jego obsesyjną żarłoczność oraz cielesną, niemal zwierzęcą wszechobecność. Ujęcia z uzdrowiska budują atmosferę przywodzącą na myśl „Czarodziejską górę” Thomasza Manna, a chwilami także „Empuzjon” Olgi Tokarczuk.
Część recenzentów dostrzega w scenie z wisienką, połkniętą przez leżącego Franza w asyście młodych kobiet przyodzianych w koronkowe spódnice, echo twórczości Siergieja Paradżanowa, zwłaszcza “Owocu granatu” (1968). Skojarzenie to wydaje mi się mocno przesadzone. Niezaprzeczalne pozostaje natomiast symboliczne znaczenie rozkwitającego wiśniowego sadu, który pojawia się za oknem kochającej się pary, Mileny i Franza. To jedyna scena miłosna utrzymana w tonacji romantycznej – pełna światła, miękkości i wytchnienia – a jej delikatność tym mocniej kontrastuje z naturalistycznymi, surowymi obrazami, rozgrywającymi się w mrocznej przestrzeni domu publicznego.
Wszystkie te warstwy tworzą wielopoziomową kompozycję, w której dokument miesza się z fikcją, biografia z interpretacją, a kino z literaturą. By tę polifoniczną kompozycję filmową rozwikłać, stworzyliśmy, jak zawsze po seansie, „natychmiastowy dyskusyjny klub filmowy”. Oskar docenił fragmenty „wywiadów”, w których postaci zwracają się bezpośrednio do kamery, nadając filmowi wyjątkową narrację. Przytłaczały go natomiast efekty dźwiękowe — momentami zagłuszające dialogi i nachodzące na siebie. Przyznał jednak, że potrzebne były dla oddania chaosu oraz stanu emocjonalnego Kafki.
Wiktoria odniosła się do scen z przyszłości krytykujących konsumeryzm. Jej zdaniem były one niepotrzebne, nietaktowne i pełne stereotypów, szczególnie w stosunku do japońskich turystów. Zwróciła także uwagę na tatuaż Mileny, który nie pasował do epoki i wyglądał na „niedopatrzenie, choć można go tłumaczyć mieszaniem teraźniejszości z przeszłością”. Emilia broniła epizodów współczesnych, zastanawiała się nad funkcją tatuażu na przegubie ręki aktorki (Milena Jesenská rzeczywiście miała “tatuaż”, ale obozowy. Przeżyła Kafkę o dwadzieścia lat. Zmarła w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück w 1944 r.). Antkowi, i nie tylko jemu, przeszkadzały zbyt długie i naturalistycznie przedstawione sceny erotyczne. Dominika z Beatą zgodnie stwierdziły, że sceny te „żywcem” zostały przejęte z filmu „Palacz zwłok” Herza. Michał zwrócił uwagę na czytanie przez Kafkę fragmentów „Procesu” wśród rozbawionych tekstem przyjaciół. Przedstawił również jedną z interpretacji, że „Proces” Kafki jest alegorią choroby pisarza, choroby „jako kary bez winy”. Wspomniał także o związkach Davida Lyncha i Franza Kafki oraz wystawę „Kafkaesque” (1924) w Centrum Sztuki Współczesnej DOX w Pradze.
Beata Kuboková wraz ze studentkami i studentami ISIEŚW.