Czechy mają kolejnego Oscara – dzięki rosyjskiemu nauczycielowi z głubinki!
Zwyciężył film dokumentalny autorstwa rosyjskiego nauczyciela – „Pan Nikt kontra Putin”.Po niemal trzydziestu latach od sukcesu filmu „Kolja” w reżyserii Jana Svěráka – opowiadającego o samotnym muzyku, który wskutek fikcyjnego małżeństwa pozostaje z przybranym rosyjskim chłopcem – czeska kinematografia ponownie zdobyła najważniejszą nagrodę filmową.
Oscara dla najlepszego filmu dokumentalnego otrzymał obraz „Pan Nikt kontra Putin” („Mr Nobody Against Putin”) w reżyserii Davida Borensteina i Pawła Talankina, współprodukowany przez Radovana Síbrta i Alžbětę Karáskovą.
„- Od czterech lat patrzymy w niebo i życzymy sobie, żeby wydarzyło się coś pięknego, żeby spadały gwiazdy. Są jednak kraje, w których zamiast gwiazd z nieba spadają bomby. Zatrzymajcie wszystkie wojny – teraz” – zaapelował Pavel Talankin, który w filmie udokumentował rosyjską propagandę w szkołach po rozpoczęciu wojskowej inwazji na Ukrainę.
Podczas gdy Talankin zbiera gratulacje z całego świata za bezprecedensowy sukces nauczyciela z przemysłowego miasta na Uralu, w Rosji nie spotkał się z żadnym szczególnym uznaniem.
Kontrolowane przez państwo media nie informowały o jego nagrodzie, choć relacjonowały ceremonię wręczenia Oscarów.
Już wcześniej prorządowe, prokremlowskie media określały jego film jako „antyrosyjski”, a samego Talankina nazywały „zdrajcą ojczyzny”.
Nie jest to zresztą zaskakujące, biorąc pod uwagę obrazy pokazane w filmie. Talankin otrzymał od władz zadanie nagrywania przebiegu zajęć w szkole podstawowej, w tym patriotycznych uroczystości i wystąpień weteranów wojennych. Na nagraniach małe dzieci niosą rosyjską flagę i śpiewają hymn, a sceny te przeplatają się z ujęciami młodych mężczyzn przygotowujących się do wyjazdu na front – często wyraźnie przestraszonych.
„- Krótko po rozpoczęciu wojny przeciwko Ukrainie zaczęły do nas przychodzić oficjalne pisma z instrukcjami, co dzieci mają robić w szkole: śpiewać piosenki, recytować wiersze wspierające armię i odgrywać scenki. Nagrania publikowano potem w rosyjskich mediach społecznościowych z hasztagami typu ‚Jesteśmy z wami‘ czy ‚Nie zdradzimy swoich‘” – wyjaśniał Talankin.
Wyjątkowość tego dokumentu polega na tym, że zamiast frontu pokazuje zwykłą szkołę, w której wojna z sąsiednim krajem wpływa na codzienną edukację. Według Talankina jest to strategia Vladimira Putina, mająca wychować pokolenie, które nie ucieknie przed wojną.
„- Kiedy zaczęła się wojna i mobilizacja, wielu Rosjan w moim wieku po prostu spakowało walizki i odeszło. Reżim chce, by kolejne pokolenie tego nie zrobiło” – tłumaczy reżyser.
Dokument pokazuje też apatię i milczenie społeczeństwa, czyli sposób, w jaki część Rosjan zaakceptowała nową rzeczywistość.
Dziś Pawel Talankin mieszka w Czechach. W swoim rodzinnym Karabaszu na Uralu – gdzie wciąż mieszka jego rodzina – stał się z powodu represji osobą niepożądaną.
/grafika: plakat ze strony CzeskiegoCentrum/