Ta strona wykorzystuje ciasteczka ("cookies") w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Czy wyrażasz na to zgodę?

Czytaj więcej

Relacja z wizyty w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Nasze relacje z otwarcia wystaw w Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MSN) w Warszawie

I stało się! Nie tylko że w MSN pojawiły się obrazy największych malarek europejskich (i nie tylko europejskich), poczynając od baroku, a kończąc na czasach nam współczesnych, ale również udało nam się, od razu, w pierwszym dniu otwarcia je zobaczyć. Dwa cykle wystawiennicze –„Kwestia kobieca 1550-2025” oraz „Miasto kobiet” doskonale wpisują się w nasz projekt badawczy „Antropologia ciała”.

Poniżej dwie krótkie relacje, pisane jeszcze na gorąco przez nasze sprawozdawczynie:

21 listopada w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie zaprezentowano nową wystawę, która jest poświęcona różnorakiej sztuce kobiecej. Premiera przyciągnęła tłumy ludzi, co świadczy o bardzo dużym zainteresowaniu zarówno tematyką tejże wystawy oraz tym, co muzeum proponuje odwiedzającym w szerszej perspektywie. Wystawa “Kwestia kobieca 1550-2025” to przekrojowa podróż poprzez dzieje sztuki, w której na wierzch wychodzą motywy, problemy i osobowości wielu artystek. A nazwisk jest naprawdę wiele, począwszy od takich znamienitości jak Tamara Łempicka, Frida Kahlo, czy Artemisia Gentileschi. Kuratorka wystawy przywraca lub nawet wprowadza do przestrzeni muzealnej artystki zapomniane i nieoczywiste, takie jak np. Genowefa Magiera. Kobieta zaczęła zajmować się sztukami plastycznymi będąc już w podeszłym wieku i mieszkając w Domu Pomocy Społecznej. Jej poruszający biogram mocno zapadł mi w pamięć. Moją szczególną uwagę zwrócił także obraz Lotte Laserstein “Przed lustrem”, który przekształca i nadaje szerszy kontekst dotychczasowym kategoriom “muzy” i “artysty”. Przestrzeń muzealna jest podzielona na dziewięć sal, a w każdej z nich przedstawione są motywy obecne w sztuce kobiet, np. seksualność, edukacja, macierzyństwo, wojna. Natomiast według mnie każde dzieło sztuki (uzupełnione wnikliwą notką z historią powstania) powinno być rozpatrywane osobno, gdyż mnogość artystek, stylów, form wyrazu, jakimi się posługiwały, jest zdumiewająca i w jakiś sposób miażdżąca? Liczę, że po obejrzeniu “Kwestii kobiecej” nikt już nie stwierdzi, że w historii sztuki nie było wielkich artystek.

Dominika Centkowska

Obrazy „Gra w szachy” oraz „Autoportret artystki” pędzla Sofonisby  Anguissoli znajdują się w polskich  zbiorach muzealnych (w Łańcucie i Poznaniu). Co z tego, kiedy w Polsce praktycznie nie można je zobaczyć. Ostatnio pojawiły się razem na wystawie, poświęconej sztuce kobiecej w Pradze. Dlaczego na ekspozycję znakomitych obrazów w MSN trafił tylko jeden z nich, trudno dociec, ale powstał już obrazowy pastisz „Gier w szachy”, pokazany na omawianej wystawie. Ilustruje on twarze – prawie maski zmęczonych kuratorek siedzących przy pustym stole naprzeciwko negocjatorów. „Nic z tego”- zdaje się – mówią puste twarze decydentów -„nie udostępnimy”… Tym bardziej podziw budzą zgromadzone i udostępnione publiczności artefakty światowej klasy przedstawione w dwóch cyklach wystawienniczych („Kwestia kobieca 1550-2025” oraz „Miasto kobiet”).

W przedstawionej kolekcji nie zabrakło najsłynniejszych obrazów: „Zuzanna i starcy”  Artemisii Gentileschi,  autoportretów z paletą Sofonisby Anguissoli, Elisabeth Vigée-Lebrun, Meli MuterHanny Höch i wielu innych artystek – malarek i rzeźbiarek. W kolekcji znalazł się także  „Sfinks”- autoportret wieloletniej  przyjaciółki  K. Kota – Jeleńskiego,  ekstrawaganckiej i zawsze oryginalnej Leonor Fini, a także autoironiczny portret  Ewy Kuryluk w białym czepku, prowadzącej pojazd z surrealistycznie wyposażoną maską samochodu. Z czeskich surrealistek zabrakło mi Toyen (Marie Čermínová), wspaniale zastąpiła ją Eva Švankmajerová. Przy uważnym przyjrzeniu się obrazowi, można zauważyć, że żona artysty (Jan Švankmajer jest czeskim reżyserem i rzeźbiarzem) wychodzi z głowy mężczyzny, lewa stopa jednak utknęła  w jego nosie. Rozumiem, że chodzi o rodzaj prześmiewczego paszkwilu – kiedy to artystka jest tylko „żoną przy słynnym mężu”. Po tak niezwykłej uczcie duchowej i artystycznej, o ile zwiedzający nie zostali całkowicie pozbawieni energii, mogli się oni udać  do sal, przedstawiających w czterech sekcjach tematycznych projekt pt. „Miasto kobiet”.

Jak zawsze, przy okazji zwiedzania najnowszego warszawskiego przybytku sztuki  (MSN), ponownie przyglądałam  się rozwiązaniom architektonicznym budynku. I jak zawsze zachwyciła mnie biel i geometryczna majestatyczność klatki schodowej, jak również szeroko  przeszklone okna, stwarzające wrażenie, że stanowią one część ulicy Marszałkowskiej, z której zawsze mamy dostęp do ekspozycji. Ponadto widoczny za szkłem wycinek Pałacu Kultury i Nauki rozbija jego paskudną monumentalność poprzez ograniczenie jego wysokości przeszklonym prostokątem. Nadal jednak uważam za błąd wstawienie między przestrzeniami wystawienniczymi ciężkich drewnianych drzwi z trudem otwieranych, a także brak ławeczek/sof  służących odpoczynkowi… Ale co tam, czego nie robi się dla sztuki! Na dodatek tak przejmującej i wspaniałej, którą kuratorki i kuratorzy wystaw nam zaproponowali.

Beata Kuboková